…była ostra zima, coraz czesciej doskwierał chłod i głód w dolinie zwanej „przetrwania”,  coraz czesciej w sforze dochodzilo do agresji, cierpialy młode i cierpialy dorosle osobniki. Pewnego razu poraniona od walki wilczyca oddalila sie od stada, złakniona i wygłodniała błakała sie coraz bardziej oddallając  sie od krewniaków…

Gdy była juz bardzo daleko, pomimo niedosytu pozywienia była zwawa i pelna nadziei na zdobycie „zycia”. Gdzies w zasiegu jej węchu poczuła tę ” słodycz’ znaną sprzed lat i to swiatelko nadziei wiodło ją w tamtym kierunku. Przysiadła z boku obserwując to nieoczekiwane zjawisko.

To człowiek , pół dziki, gdyz odziany w skóry i zachowujacy sie inaczej niż współczesny cywilizowany mieszkaniec ziemi. Przyrzadzał sobie jedzienie na ognisku, pogwizdujac raz a raz nucąc piekne piosenki o miłosci. Nie miał komórki ani laptopa, nie miał tez navigacji, nie palił tytoniu i nie uzywał dezodorantu. Dokonał sam wyboru, zycia pustelniczego i w samotności. Mial już troche lat zycia za sobą, posiwiałe skronie mówiły same za siebie. sprawial wrażenie szczesliwego, niczym zatroskanego, ale gdzieś na jego licu było widac głębokie zamyslenie, jakby śnił, jakby był chwilowo nieobecny tu, gdzie obecnie przebywał.

Dla wilczycy nie było to wazne kim on jest, jak wyglada, jedno było wazne to co miał przygotowane do jedzenia, bo tego było jej najbardziej potrzeba. Gdy kolejne dni pozostanie bez pozywienia osłabnie, zmarznie i bedzie musieć umrzeć. Znała juz …człowieka, znała smak i przez niego przygotowanego pozywienia i znała smak batów jakie otrzymała podczas grabiezy lupu i ucieczki. pamietajac to doswiadczenie była juz ostrozniejsza. Musiała obmyslec plan by nie powtorzyc błedów.

Zaczeła sie zbliząc skradajac pocichutko coraz to blizej ogniska. Bezszelestnie dotarła na odległość 10 metrów, gdy nagle trzask gałezi rozbudził czujnośc człowieka, ktory zaczał sie intensywnie rozgladać. Pomimo ze nie widział wilczycy zaczał cos przeczuwać, wyraxnie było widac  w zachowaniu jego obawy, co wskazywało też na jego jakies doswiadczenia.

zaczał momrotac cos pod nosem, a z jego ruchów odczytac było mozna tylko dwie rzeczy-strach ale i gotowość do walki. Wział do reki bat, który miał to przygotowany tuż  obok swojego polowego dobytku.  Postanowił przejść sie w promieniu swojego ogniska i dostrzegł ją też wystraszoną, niepewną ale gotową na ostaeczne natarcie w walce o zycie-przetrwanie. Nie widział dokladnie co to za zwierzę, nie był pewien czy to pies czy wilk. Udomowiony pies podszedł by blizej, skuliwszy ogon i zebrzac cała swa postawą o jedzenie, a więc musialbyć to wilk. Cos nie pasowało mu tu, gdyz wilki poluja wataha. Więc co to za stworzenie czai sie w poblizu? Nie majac pewności smignał batem pare razy i wygonil wilczyce z jej miejsca obserwacji…Nie odwazyła sie przekroczyc jego granicy. Gdy nie zblizyla sie poraz drugi spokojnie skonsumowal swoje jadło i polozyl sie spać wiedzac, ze nie ma do czynienia z tym co myslal. pomyslal sobie ze moze jednak jakies psisko to było.

Na zajutrz spakował swoj dobytek w plecak i wyruszył w drogę a za nim tez podarzyła wilczyca kryjac sie poza zasiegiem jego wzroku. człowiek ow byl nieco rozrzutny pozostawil nieco miesa przy kosciach jak i same kosci, z czego skorzystała wilczyca zanim podarzyła jego tropem. Jednak coraz bardziej sprawiała jej trudność ta wedrówka, gdyz zraniła sobie łapę szkłem z potłuczonej butelki, należącej do niewspólczesnego człowieka, która to rozbił nieopacznie o kamień. Nie do końca był dziki, bo taki nie korzysta z dobrodziejstw kultury nawet z naczyń tego typu. ……..

Reklamy

Słowotok to inaczej wrzask, krzyk. Wielość pięknych słów ma szczególne zadanie-oddziaływanie na drugiego człowieka. Za potokiem słów kryje się, no właśnie, strach? Inaczej go nazwano-atrakcyjnością intelektualną mającą na celu panowanie-dominowanie nad innymi. Bierność to milczenie, ale też potęga, niezależność, samowystarczalność. Służba drugiemu człowiekowi wypływa z siły ludzkiej-fizycznej i „uświadomionej w podświadomości” o tym wiedzy. Człowiek słaby, niepewny siebie, wciąż łaknący czegoś stosuje gierki kulturalne, do których należy m in.  kultura słowa. Kultura mu to zapewnia-prawo do życia-przyzwolenie na oszustwo.   Życie jest oczywiste-bez energii nie ma prawa bytu. Jaką energią jest słowo? Jest pamięcią, podstępem, jest zaprzeczeniem instynktu-jest intelektualnym korygowaniem funkcjonowania zmysłów. W obecnej mojej pracy szczególnie mam możliwość obserwowania tego typu zjawisk. Miota mną śmiech po współczucie włącznie. Rozumiem to, gdyż widzę samą siebie z przeszłości  niczym w odbiciu lustra. Mam szansę na rozwój robiąc zamęt moim milczeniem. Mowa ciała wystarczy …

Postaram się wytrwać i będę obserwować zachowania ludzi, przyjmę tylko to co mi ofiarują,  niczego nie będę żądać. Ciekawe, czy ktokolwiek zauważy, ze ja czegokolwiek potrzebuję?

Znów mam wysypkę-uczulenie, znów niespokojnie błądzę myślami po labiryntach zaczętych wizji, tych nieuporządkowanych, tych dzikich, tych tylko moich. Oj samotna jestem, samotna. Podobno potrafię uczynić szczęśliwym drugiego człowieka. Pokornam, jak grzeczna córka, wywołuje łzy wzruszenia i poczucie winy jakże często. Dlaczego? Bardzo dużo milczę. Rozmawiam spojrzeniem i dotykiem, gestem. Czy podołam zadaniu? jak długo przyjdzie mi tam tak żyć?

Jestem jak na pustyni, gdzie nie ma nikogo a ja muszę ratowac siebie i jeszcze jedna osobę. Siłą rzeczy zdani jestesmy tylko na siebie wzajemnie. Boję się ! Ale wiem, że nie poddam się i że dam radę. Muszę! Ale dziwnie smutno mi.

zatrzymał się świat wirtualnej krainy, zatrzymał się,

utracił sens wirtualnych zabaw i kłamstw,

dotkliwa ciekawość brocząca od kąśliwych przeciwwag,

zatrzymał sie czas, zegar zmroziło na szczycie,

skończyła swój bieg, swój trans…

Czas zapełnić białą kartkę, czas na siebie… 🙂

Pora do niej wrócić. Pora wyjść z samotności do świata i odnaleść niezależność, poczuć swoje jestestwo. Samotność to oddzielenie, to niemożność widzenia siebie w odbiciu, jakim jest drugi człowiek. Samotność to uzależnienie, jak każde inne. Jest ograniczeniem, więzieniem, niemocą bezradnością.

Nawet w sieci potrafi doskwierać. Tylko swoboda i nietrzymanie sie sztywno zasad zapewnia uwolnienie się od niej. Ale, czy aby na pewno? Mam wątpliwości. Zerwanie kurtyny i odkrycie prawdziwego siebie emanuje w człowieku szcześciem, które przyciaga przeglądającego się w nim widza.

Jesteś kimś innym, niepowtarzalnym skoro wciąż czujesz samotność. Pora wyruszyć przed siebie i szukać utraconego raju.

 

Zainspirowana tekstem Logosa-Amicusa  dałam upust moim myślom, i oto co uzyskałam w drodze medytacyjnych rozmyślań nad pustym arkuszem OpenOffice.org Writer: 😉

Nauczono nas modlitwy. Modlitwa powstała z nakazu od „sił wyższych”. Pierwotna, pierwsza zaiste została odkryta, i że ma moc w momencie błagania o litość i darowanie życia-to była prośba, błaganie. Częściej człowiek prosi niż dziękuje. W potrzebie rodzi się myśl o mocy bożej-to podświadome działanie. Modlitwa ma za zadanie wymóc prawo do życia i do dóbr doczesnych i staje się wyrazem pychy. Ma jakby przyczyniać się do spełniania cudu pomijając nasze działania, które z pewnością dałyby rezultaty, ale są nam zabronione z racji etycznych. Kultura jest wdzięcznym oszustwem i jest wymysłem fizycznie słabych ludzi a specjalizujących się w rozwoju inteligencji-magicznej mocy tworzenia rzekomego piękna, jakim jest wszystko ponad potrzebę do egzystencji w wersji pierwotnej-jedzenie, picie, sen, seksualność, ciepło…

Zwierzęta posiadają tzw „szósty” zmysł zapewniający im przetrwanie-np. ucieczka przed tsunami. Człowiek go utracił podczas rozwoju cywilizacji. Posługując się narzędziami i maszynami, bronią zapewnił sobie obronę przed bezpośrednim zagrożeniem. Nie opanował sił natury, tych na większą skalę mu zagrażających. Myślę, że ludy pierwotne znały wiele sposobów unikania kataklizmów, ale żyjąc w oddali od natury, w betonowych miastach zatracili ten zmysł ewoluując do obecnego stanu inteligencji-Cejrowski o aborygenach. Myślę, że jednostki posiadłszy wiedzę kierowały tłumami, lub wierząc uparcie w coś, kierując się instynktami rozwinęli się w tym kierunku obecnie człowiekowi znanym, ale nie rozumiejąc przyczynowości takiego własnego zachowania. Rozwój świadomości staje się szansa rozumienia tych procesów a to najczęściej następuje w drodze obserwacji, a najbardziej zachowań zwierzęcych i odnoszeniu ich analogicznie do zachowań ludzkich.

Człowiek modląc się oddaje się bezwolnie we władanie sił „mocy bożej”, zdaje się na los, przeznaczenie. Moim zdaniem jest to kulminacyjny punkt samopoznania. Zauważyć można, że podczas modlitwy tej wyuczonej, usiłując wracać do narzuconych słów, co rusz uciekamy na manowce swych wyobrażeń-staje się taka modlitwa, że tak powiem przebijaniem na wierzch tych myśli, które są najsilniejsze i najpilniejsze. Modlitwa spontaniczna, polegająca na rozmowie osobistej z Bogiem jest medytacją. Medytacja jest inna formą modlitwy-jest kontaktem z jaźnią a raczej zbieraniem w całość wszelkich informacji, jakie to posiada, wyłączając się chwilowo z odbierania nowych info, które to wciąż do człowieka docierają. Medytacja w wydaniu tej najlepszej formy jest dotarciem do pokładów sił w sobie samym-jest przebudzeniem-uspokojeniem-wypędzeniem demonów z siebie i wszelkiego lęku. Jest postawieniem siebie w roli obserwatora-wyjściem poza swoją istotę…

Wypędzenie demonów strachu z człowieka polega na zniżeniu się bóstwa do parteru człowieka, jego bezradności, grzechu, ruiny, wad, błędu, który jest tylko wyuczonym poczuciem winy. Strach jest wyuczoną emocją, wskazująca bezpieczną drogę do ocalenia. Kiedy człowiek/a najpierw dziecko nie czuje strachu to znaczy, że nie poznało jeszcze konsekwencji czynu. Przykra konsekwencja zmusza człowieka do uczenia się reagowania na określone sygnały.

Poddaństwo jest warunkiem przetrwania w grupie, wynika moim zdaniem z zachowań w pierwszych grupach ludzi, w rodzinach, gdzie wymuszono je na dzieciach, gdyż dziecko dorastając automatycznie usiłowało zdominować rodziców. Każde następne pokolenie jest bardziej rozwinięte niż poprzednie, starsi nabywali mądrości poprzez obserwację. Wytworzył się w grupach pewnego rodzaju porządek, który zapewniał obopólna korzyść stron tej grupy. Potem w miarę rozwoju wytworzyły się elity, które zręcznie podporządkowały sobie prosty naród- ten żyjąc w niewiedzy zachował wiarę w Boga. Istnienie Boga jest mi bliższe wg filozofii buddyjskiej niż wg nauki Kościoła w jakim wyrosłam. Jeśli Bóg jest osobowym Bogiem to jest nim człowiek. Jeśli człowiek, to każdy ma cząstkę Boga w sobie, jego istotę, jego pierwotne korzenie- zamysł.

Modlitwa jest potrzebna tylko człowiekowi, by odzyskał równowagę i poczucie ukojenia, wyzwolenie się z poczucia winy, z poczucia obowiązku ponad miarę jego możliwości, którą mu uprzednio zabrała kultura, religia, zakazując przemocy-agresji-działania w wyniku popędu życia.( no cóż, inaczej człowiek nie byłby człowiekiem) Pożywienie zdobywa się tylko przemocą, nie ma innej drogi. Jak brakuje go danej grupie następuje rywalizacja i walka pomiędzy jednostkami danej grupy. Człowieka ograniczono prawem.

Poddańcza poza jest wyrazem słabości i uległości-zdaniem się na łaskę i żebraniem o miłosierdzie-, proszeniem o litość. Nikt bez przyjęcia takiej pozy nikomu jeszcze takiemu nic nie dał. Wszyscy inaczej się zachowujący idą odbyć karę do wiezienia lub jeśli ktoś posiadł inteligencję i potrafi wykorzystać swój umysł i jest świetnym aktorem i potrafi dobrze zapamiętywać i myśleć jest „bogiem” i żyje w dostatku.(..a Bogiem było słowo, a słowo było u Boga”) Jest jedna zasada w życiu, ten kto umie świetnie oszukiwać tego bieda nie ubodzie. Nie da się pozyskać pożywienia bez siły fizycznej (pracy fizycznej). Jeśli ktoś tak uważa jest głupcem. Kiedyś atrybutem władzy była siła, dzisiaj jest mądrość. Życie kulturą jest piękne, jest przyjemne, satysfakcjonujące-ale jest pychą i próżnością- oczywiście nieświadomie przeżywana przez większość ludzi. Ludzie modlący się i oczekujący nagrody w niebie są zwykłymi naiwniakami, oszukanymi, a tylko po to, by wcisnąć im że są coś warci-a są zwykłymi potomkami nieudaczników i zacofanych ludzi. Najpierw zabrano im wiarę w swoje możliwości poprzez zakazy i nakazy, a może był to naród wyjątkowo zacofany, pierwotny i nie było innej możliwości by powściągnąć u niego żądzy władzy panowania, niszczenia, rujnowania, woli walki, przejawów agresji-zwierzęcej pasji do rzezi? Do tej manipulacji wykorzystano niestety zwyczaje i tradycje pogańskie skrzętnie je ponoć wkomponowując w tradycje nowych wierzeń. Czyste pogańskie tradycje wynikały raczej z respektu dla natury i jej siły, mocy. Wystarczyło dostosować się do praw rządzących przyroda, by ocaleć. Inne religie niestety, moim zdaniem, powstały wskutek różnic kulturowych a ścisłej wskutek braku dostępu do dóbr zapewniających bezpieczne życie i miały jeden cel-bronić swoich rodzin, państw-poprzez jednoczenie siły, wpływanie na psyche ludzi, by szli odważnie choćby na śmierć w imię obrony wspólnoty.

Dzisiaj świat poszedł chyba nieco za daleko…. albo ci przebudzeni muszą zacząć tez oszukiwać posiadłszy wiedzę, i świadomość tego o czym piszę? Nie da się zmusić kogoś, aby coś rozumiał, skoro nie jest do tego zdolnym. Przez stosowanie reklam można zaczarować ludzi, jak kiedyś zaczarowało się ich rytuałami w religiach.

Pięknym jest odczytywać zamysł Boga, który mówi do nas zawsze przez drugich. To silnych ma poruszać postawa klęczącego bezradnego człowieka-świetny trik oszukańczy, we współczesnym świecie-samoobrona przed samounicestwieniem poprzez żebractwo-symboliczne, i życie na najniższych obrotach aktywności własnej ( jedynie spełnianie woli Boga zwalanie odpowiedzialności na los-to jest tak bardzo złożone-nie potrafię wyrazić wszystkich swoich przemyśleń), i poświęcanie swojego cierpienia w imię zbawienia ( czyżby proces, który ma doprowadzić dana grupę etniczna w przyszłości ( jej potomków) do doskonałego życia-zbawienia-wolności?) A czy przypadkiem nie jest to tak, że dodaje silnemu jeszcze więcej sił, gdy widzi bezradność innych? Chandra leczy chandrę? Uległość u zwierząt powoduje zaniechanie ataku.

Cierpienie ponad miarę wymusza w człowieku rozwój, a powściąganie się przed agresją prowadzi do ucieczki od rzeczywistości- w stany mistyczne-modlitwa jest źródłem rodzenia się wszelkiej nowej myśli-źródłem powstawania nowych odkryć-jest ogniskiem zapalnym inteligencji-haha oszukiwania. Aaaa ….żeby żyć- jeść trzeba. Aby jeść trzeba wydobywać to jedzenie z ziemi i zabijać zwierzęta. Czy nadejdzie taki czas na Ziemi, że wystarczy spreparować składniki wydobywszy je z nieożywionej materii i tym się żywić, by żyć?

Pod tymi słowami znajduje się mnóstwo niewyrażonych myśli, ale mam nadzieję, że ktoś kto się pofatyguje i to przeczyta zrozumie choć namiastkę tego co chciałam powiedzieć, od siebie na ten temat.

W najbliższym czasie posługując się słowami-znakami-symbolami postaram się odnaleźć stronki, które z pewnością rozszerzą podjęte tu zaczątki spekulacji myślowych na temat źródła pochodzenia modlitwy i poddańczej jej postawy oraz jej sensowności.

1. O jakiej porze dnia czytasz jak najchętniej?

Najchętniej wieczorem i w nocy.

2. Gdzie czytasz?

W łożku, w kuchni podczas gotowania, na kanapie w pokoju, w obecnosci domowników. Rzadko poza domem, wtedy chętniej podziwiam widoki mnie ogarniajace zewsząd.

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Na brzuchu oraz na boczku podparta ręką-tragedia, prawda?

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

No, jak to jakie, filozoficzne, psychologiczne, biograficzne, naukowe (biologiczne), szkoleniowe( tresura, zachowania behawioralne zwierząt), rzadziej romantyczne. Czytam dużo za mało. Chętniej korzystam z sieci, wyszukuję to co najbardziej chcę wiedzieć i muszę, szukam posługując się pewnym schematem, zdaje on znakomicie egzamin.

 5. Jaką książkę ostatnio kupiłeś?

Dostałam w prezencie „Jedz, módl się i pracuj”

6. Co czytałeś ostatnio?

” Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą „

7. Co czytasz aktualnie?

„Miłość jest opowieścią”

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Zakładki najczęściej, ale zdarza się, że zaginam kartki.

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Owszem , dlaczego nie?

10. Co sądzisz o e-bookach?

Owszem, dlaczego nie? Trochę szkoda oczu, ale w razie potrzeby i okazji, można skorzystać.

 

Nie lubię łancuszków, ale lubię hurtem wysyłane slajdy, ciekawe opowiadanka, e-kartki z ciekawymi cytatami. Chociaż, łancuszek w pewnym sensie sklania do zastanowienia się, zatrzymania, pofatygowania się. Uruchamia w nas poczucie zobowiazania, pozostałości zabobonności, zamyślenie. Odrywa nas od naszego programu, uwiązania i samouwielbienia, skłania do refleksji nad innymi, nad treścią, którą niesie łancuszek. Jest on pewnego rodzaju manipulacją, ma swój cel-może jednoczenie myśli? Zawiera magię, która jest niczym innym, jak nośnikiem myśli, które są źródlem wszelkiego ludzkiego czynu. No cóż Kadarko, ruszyłaś mnie i wpisałam coś na swym powoli zakurzonym blogu.