Słowotok to inaczej wrzask, krzyk. Wielość pięknych słów ma szczególne zadanie-oddziaływanie na drugiego człowieka. Za potokiem słów kryje się, no właśnie, strach? Inaczej go nazwano-atrakcyjnością intelektualną mającą na celu panowanie-dominowanie nad innymi. Bierność to milczenie, ale też potęga, niezależność, samowystarczalność. Służba drugiemu człowiekowi wypływa z siły ludzkiej-fizycznej i “uświadomionej w podświadomości” o tym wiedzy. Człowiek słaby, niepewny siebie, wciąż łaknący czegoś stosuje gierki kulturalne, do których należy m in. kultura słowa. Kultura mu to zapewnia-prawo do życia-przyzwolenie na oszustwo. Życie jest oczywiste-bez energii nie ma prawa bytu. Jaką energią jest słowo? Jest pamięcią, podstępem, jest zaprzeczeniem instynktu-jest intelektualnym korygowaniem funkcjonowania zmysłów. W obecnej mojej pracy szczególnie mam możliwość obserwowania tego typu zjawisk. Miota mną śmiech po współczucie włącznie. Rozumiem to, gdyż widzę samą siebie z przeszłości niczym w odbiciu lustra. Mam szansę na rozwój robiąc zamęt moim milczeniem. Mowa ciała wystarczy …
Nie umiem pięknie pisać, tym bardziej mówić, ale pisanie wychodzi mi lepiej, więc się tym podpieram. Jeśli ktoś pluje słowami albo wręcz krzyczy (co mnie strasznie denerwuje) wycofuję się, nie widzę sensu przekrzykiwania; czy racja będzie po stronie głośniejszego czy samo przeświadczenie o słuszności prawdy oponenta (już go za takiego uważam), nie ma znaczenia, bo w tym chaosie porozumienia nie będzie. W takim dialogu nie ma miejsca na sensowne argumenty, za to jest dużo złości albo skupienie tylko na własnym głosie.
Ostatnio usłyszałam, że działam uspokajająco na ludzi. A ja tak mało mówię .
…bo mądrość rodzi się ze słuchania, i przychodzi chwila nauki,… i czas na owoce, i czas na zasiew, i czas na wzrastanie,…i czas na słonce i deszcz, … bez których nic nie ma, jak bez słów nie ma dialogu porozumienia. Dialog jest potrzebny gdy zazgrzyta chemia, gdy dwaj lub więcej ludzi maja inne wyobrażenia o świecie. Słowa to szyfr, to nić, to scren umowy, by ciała nie rozerwała agresja…
Maj 5, 2010 at 9:59 pm
Nie umiem pięknie pisać, tym bardziej mówić, ale pisanie wychodzi mi lepiej, więc się tym podpieram. Jeśli ktoś pluje słowami albo wręcz krzyczy (co mnie strasznie denerwuje) wycofuję się, nie widzę sensu przekrzykiwania; czy racja będzie po stronie głośniejszego czy samo przeświadczenie o słuszności prawdy oponenta (już go za takiego uważam), nie ma znaczenia, bo w tym chaosie porozumienia nie będzie. W takim dialogu nie ma miejsca na sensowne argumenty, za to jest dużo złości albo skupienie tylko na własnym głosie.
.
Ostatnio usłyszałam, że działam uspokajająco na ludzi. A ja tak mało mówię
Maj 5, 2010 at 10:03 pm
PS. Fajnie, że jesteś
!
Maj 6, 2010 at 9:11 am
…bo mądrość rodzi się ze słuchania, i przychodzi chwila nauki,… i czas na owoce, i czas na zasiew, i czas na wzrastanie,…i czas na słonce i deszcz, … bez których nic nie ma, jak bez słów nie ma dialogu porozumienia. Dialog jest potrzebny gdy zazgrzyta chemia, gdy dwaj lub więcej ludzi maja inne wyobrażenia o świecie. Słowa to szyfr, to nić, to scren umowy, by ciała nie rozerwała agresja…
Maj 6, 2010 at 9:13 am
P.S. bywam czasami